Zum Inhalt springen

Jak urządzić domową biblioteczkę, która nie przytłoczy małego mieszkania

Aus ColdControlRadio

Goście na noc to prawdziwy test dla małej sypialni. Wersalka rozkładana na płasko zajmuje miejsce, ale jeśli wybierzesz model z szufladą na pościel, oszczędzasz czas na ścielenie. Ja stosuję materac piankowy o grubości 18 cm, który można zwinąć i schować w ciągu dnia. Łóżko z pojemnikiem na pościel sprawdza się też jako przechowalnia walizek – podnoszę stelaż i wrzucam je pod spód. Pamiętaj tylko o wentylacji: nie zamykaj pojemnika szczelnie, bo wilgoć zepsuje ubrania.

Znasz to uczucie, gdy wchodzisz do pokoju dwunastu metrów i zastanawiasz się, gdzie tu wcisnąć łóżko dla dorosłej osoby, a jeszcze chcesz mieć biurko i szafę? Przerabiałam to w swoim pierwszym mieszkaniu. Tapczan jednoosobowy okazał się wtedy wybawieniem. To nie jest zwykłe posłanie na cienkim stelażu, tylko mebel łączący funkcję sofy i spania, który nie zabiera połowy pokoju. W przeciwieństwie do masywnego łóżka z pojemnikiem na pościel, tapczan zajmuje mniej miejsca na długość, a często też na szerokość. Montuje się go przy ścianie, co zostawia wolną przestrzeń na przejście. Dla singla, studenta czy gościa w kawalerce to konkretna zmiana w organizacji codziennego życia.

Oświetlenie w stylu industrialnym to osobny rozdział. Nie kupuj gotowych zestawów z marketu. Lepiej poszukać na targu starej lampy kolejowej i przerobić ją na żyrandol. Ja znalazłam wiszącą lampę z mosiądzu w antykwariacie za 150 zł. Wymieniłam tylko przewody i dodałam żarówki z włóknem węglowym. Efekt? Ciepłe, rozproszone światło, a nie ostre jarzenie. W całym mieszkaniu używam tylko żarówek o barwie 2700K – to klucz do przytulności.

Najwiekszym wyzwaniem okazalo sie polaczenie funkcji kuchennych z sypialnianymi. Kuchnia w kawalerce to czesto jedno pomieszczenie z lozkiem. U mnie bylo podobnie. W sasiednim pokoju mialam lozko z pojemnikiem na posciel, ktore dzialalo jak podstawa do przechowywania. W srodku trzymalam koldry, poduszki i reczniki. Do tego obok kuchenki postawilam waska komode na kolkach, gdzie skladalam obrusy i serwetki. Kiedy przyszla mama z wizyta i potrzebowala miejsca do spania, zlozylam kanape z funkcja spania w salonie. Miala dobry mechanizm rozkladania, choc ciezko sie go uzywalo na poczatku. Ale po kilku probach juz wiedzialam, jak szybko ja rozlozyc i zlozyc z powrotem. To byla ratunek.

Zastanawiasz się, czy tapczan jednoosobowy sprawdzi się u ciebie? Jeśli mieszkasz sam i nie potrzebujesz szerokiego łóżka, to tak. Ale jeśli często śpią u ciebie dwie osoby, lepiej pomyśleć o szerszym modelu. Wersalka z funkcją spania 120 cm to minimalna wygoda dla pary. Tapczan 80 cm jest dla jednej osoby dorosłej, ale dzieciom też wystarczy. Problem pojawia się, gdy materac piankowy jest zbyt miękki i po nocy robi się wgniecenie. Wtedy lepiej wymienić wkład na lateksowy lub poliuretanowy o wyższej gęstości.

Kuchnia w mieszkaniu dla rodziny z dziećmi to pole bitwy. U nas blat roboczy ma zaledwie metr długości, więc każdy centymetr jest na wagę złota. Zainwestowałam w wiszące półki na przyprawy i magnetyczny uchwyt na noże. Dzięki temu szuflady nie są zapchane. Dzieci mają swoją szafkę z plastikowymi kubkami i talerzami na dole. Samodzielność uczy się najlepiej, gdy wszystko jest w zasięgu ręki. Obiady gotuję w szybkowarze, bo oszczędza czas i miejsce na kuchence. Wieczorem, gdy dzieci już śpią, siadam przy stole, który w dzień służy do rysowania i lepienia z plasteliny. Stół to centrum dowodzenia naszego mieszkania.

Kiedy trzy lata temu wprowadzaliśmy się do naszego 52 metrowego mieszkania z dwójką małych dzieci, myślałam, że oszaleję. Każdy centymetr kwadratowy musiał pomieścić zabawki, ubrania, książki i przynajmniej odrobinę spokoju dla dorosłych. Klucz okazał się w meblach, które robią więcej niż jedną rzecz. Na przykład w salonie postawiliśmy narożnik z tapicerką welurową w kolorze musztardowym. Ładny, miły w dotyku i co najważniejsze zamienia się w wygodne legowisko dla gości. Gdy przyjeżdża babcia, rozkładamy go w minutę. Dzieci uwielbiają się na nim tarzać, a ja doceniam, że plamy z soku dają się zetrzeć wilgotną ściereczką. Welur okazał się praktyczniejszy niż myślałam.

Kiedy wreszcie postanowiłam uporządkować swoją domową biblioteczkę, stanęłam przed ścianą z książkami, które piętrzyły się na podłodze, na parapecie i na krześle w kącie. Każda z nich miała swoją historię, ale przestrzeń w moim dwupokojowym mieszkaniu zaczęła się kurczyć. Zaczęłam szukać sposobu, żeby przechowywać je z głową, nie tracąc przy tym miejsca do życia. Okazało się, że kluczem jest nie tylko wybór odpowiednich mebli, ale też umiejętne wkomponowanie ich w codzienne funkcje. Przecież nie każdy ma osobny pokój na książki, a ja chciałam, żeby domowa biblioteczka stała się ozdobą, a nie przeszkodą.

Metal i drewno to duet idealny, ale trzeba uważać na proporcje. W mojej kuchni blat z litego dębu postawiłam na stalowych nogach z odzysku. To robi wrażenie, ale codzienność przynosi wyzwania. Drewno wymaga olejowania co pół roku, a na stali widać każdy odcisk palca. Na szczęście z czasem patyna dodaje uroku. Zamiast szafek wiszących wybrałam otwarte półki z czarnej stali. Trzymam na nich tylko ceramikę w stonowanych kolorach – żadnych plastikowych pojemników z widoczną etykietą.