Zum Inhalt springen

Jak urządzić wnętrza w stylu industrialnym bez popadania w chłód

Aus ColdControlRadio

Zauważyłam, że wiele osób boi się industrialnych wnętrz przez ich chłód. Ale to mit, który można rozwiać dodatkami. W swoim salonie położyłam dywan z długim włosiem, który ociepla betonową podłogę. Na ścianach zawiesiłam plakaty w prostych ramach, a na parapecie postawiłam kilka doniczek z monstery. rośliny doniczkowe w domu wnoszą życie do surowej przestrzeni, a jednocześnie nie zaburzają jej charakteru. Ważne, żeby nie przesadzić – trzy duże kwiaty wystarczą.

Oświetlenie to klucz do sukcesu w surowym wnętrzu. Zamiast jednego żyrandola – kilka punktów światła na różnych wysokościach. Stara lampa fabryczna z rusznikarnią, kinkiet z metalowej siatki i stojąca lampa z abażurem z betonu. Każda daje inne światło i tworzy nastrój. W jadalni nad stołem z palet zawiesiłam trzy gołe żarówki Edisona na czarnych sznurach – proste, ale jakże efektowne. Pamiętaj tylko, by żarówki miały ciepłą barwę, inaczej wnętrza w stylu industrialnym staną się zimne jak hala produkcyjna.
Kolor ścian ma ogromny wpływ na odbiór przestrzeni. W mojej jadalni postawiłam na farbę w odcieniu bladego błękitu z domieszką szarości – optycznie powiększa pokój i uspokaja. Unikaj jaskrawych barw na dużych powierzchniach, bo po tygodniu mogą męczyć. Lepiej postawić na akcent w postaci obrazu lub tapety za stołem. Jeśli masz niski sufit, pomaluj go na biało i dodaj listwy przypodłogowe w tym samym kolorze – to doda wysokości. Pamiętaj też o podłodze: panele w jodełkę lub deski w naturalnym dębie sprawdzą się lepiej niż wykładzina, która zbiera okruchy.

Kolejny problem to oświetlenie. Industrialne wnętrza często mają wysokie sufity i duże okna, ale bywają ciemne w pochmurne dni. Postawiłam na żarówki LED w stylu vintage, zamontowane na długich kablach z mosiężnymi oprawkami. Dają ciepłe, żółte światło, które miękko rozprasza się po pomieszczeniu. Do tego kilka lamp stojących z metalowymi abażurami – efekt jest intymny, a nie surowy. Światło robi tu więcej niż jakikolwiek mebel.

Ostatnia sprawa to zapach. Nie ma nic gorszego niż mieszkanie, które pachnie starymi meblami i kurzem. Kupiłam dyfuzor z olejkiem eukaliptusowym i wosk do kominka zapachowego z nutą wanilii. Po godzinie palenia całe mieszkanie pachnie świeżością. Do tego regularnie wietrzę, nawet zimą. I wymieniłam stare zasłony na lekkie, lniane, które przepuszczają światło. Efekt jest taki, że wchodzę do domu i czuję, że to moje miejsce. Bez remontu, bez bałaganu, porada tutaj bez tysięcy złotych. Wystarczy kilka przemyślanych decyzji i odrobina konsekwencji.

Z praktycznego punktu widzenia, styl industrialny wymaga regularnego dbania o powierzchnie. Betonowe posadzki łatwo się rysują, a cegła zbiera kurz. Odkryłam, że dobrym trikiem jest zastosowanie matowych lakierów ochronnych na beton i miękkich szczotek do cegły. I choć brzmi to jak dodatkowa praca, to w zamian dostajesz wnętrze, które z każdym rokiem nabiera charakteru – rysy i przetarcia stają się częścią jego historii.

Kuchnia w moim mieszkaniu to ledwie trzy metry kwadratowe, ale i tu znalazłam sposób na optyczne powiększenie. Zrezygnowałam z górnych szafek na rzecz otwartych półek z drewna sosnowego – wiszą na nich tylko naczynia, których używam na co dzień, resztę trzymam w szufladach pod blatem. Na ścianie za blatem położyłam jasne, błyszczące płytki w jodełkę, które odbijają światło i sprawiają, że kuchnia wydaje się jaśniejsza. Zainwestowałam też w składany stół montowany do ściany – gdy gości jest więcej, rozkładam blat i mamy miejsce dla czterech osób. Po użyciu składam go do pionu i przestrzeń wraca do normy. Małe mieszkanie wymaga elastyczności w myśleniu o meblach, ale takie rozwiązania dają ogromną swobodę.

Dla singla lub pary bez dzieci wersalka w przedpokoju to sprawdzony patent. U jednej z klientek, w wąskim korytarzu, postawiłam wersalkę z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni. Na co dzień służy jako siedzisko do zakładania butów, a gdy przyjeżdża rodzina z miasta – rozkłada się w pełnowymiarowe łóżko. Mechanizm DL działa bezgłośnie, a stelaz listwowy zapewnia wentylację materaca. Trzeba tylko pamiętać o wymiarach – wersalka nie może blokować przejścia, dlatego mierzyliśmy każdy centymetr.

Przechowywanie w jadalni to wyzwanie, szczególnie gdy brakuje szafy w przedpokoju. U mnie sprawdziła się kanapa z funkcją spania ustawiona pod ścianą. Na co dzień służy jako siedzisko dla dwojga, a wieczorem rozkłada się w wygodne łóżko dla gościa. Mechanizm DL działa płynnie, a schowek pod siedziskiem pomieści cztery kołdry i zapas poduszek. Do tego dołożyłam regał z otwartymi półkami na porcelanę – zamiast zamykać naczynia w ciemnej szafce, eksponuję je jak w kredensie. Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzić z ilością bibelotów, bo jadalnia szybko zamieni się w magazyn.

If you liked this post along with you wish to be given more information with regards to przejdź przez następującą stronę internetową generously check out our internet site.