Zum Inhalt springen

Jak kolory we wnętrzach zmieniają małe mieszkania

Aus ColdControlRadio

Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania, myślałam, że zabudowa kuchenna to tylko kwestia estetyki. Szybko okazało się, że to przede wszystkim walka o każdy centymetr. W kuchni o powierzchni 6 metrów kwadratowych standardowa szafka z Ikei nie wchodziła w grę, bo blokowała przejście. Postawiłam na indywidualny projekt, gdzie wysokość blatów dopasowałam do swojego wzrostu, a głębokość szafek zmniejszyłam o 10 cm. Dzięki temu zyskałam wąski, ale funkcjonalny korytarz roboczy. Zabudowa kuchenna w małym metrażu wymaga myślenia w kategoriach pionu – sięgajmy aż po sufit, bo tam często marnuje się przestrzeń na rzadko używane sprzęty.

Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania o powierzchni trzydziestu metrów, stanęłam przed dylematem, jak połączyć salon z sypialnią, nie rezygnując przy tym z przestrzeni do życia w ciągu dnia. Przeszukałam chyba wszystkie możliwe opcje i w końcu trafiłam na tapczan rozkładany, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Dziś, po latach aranżowania wnętrz dla siebie i znajomych, wiem, że ten mebel potrafi zdziałać cuda, szczególnie gdy liczy się każdy centymetr. Nie chodzi tu byle jakie składane łóżko, tylko o solidnie skonstruowany tapczan rozkładany, który spełnia funkcję sofy w dzień i wygodnego legowiska w nocy.

Przy wyborze nie można zapominać o tapicerce, zwłaszcza jeśli w domu są dzieci lub zwierzęta. Tapicerka welurowa jest nie tylko przyjemna w dotyku, ale też praktyczna - plamy łatwo się z niej usuwa, a kurz nie osiada tak szybko, jak na gładkich tkaninach. Pamiętam, jak u mojej znajomej kot zrobił na welurze kilka zadrapań i prawie ich nie widać, podczas gdy na bawełnianej kanapie od razu byłyby nici. Do tego welur dodaje wnętrzu przytulności, co w małym metrażu jest na wagę złota, bo każde miejsce musi grać.

Pamiętam, jak urządzałam swoje pierwsze mieszkanie – małą kawalerkę z jednym oknem wychodzącym na podwórko. Spędziłam wtedy mnóstwo czasu w sklepach z tekstyliami, przymierzając rolety, firanki i zasłony. Myślałam, że to proste, ale szybko zorientowałam się, że wybór odpowiedniego okrycia okiennego to prawdziwa sztuka. Zasłony i firany to nie tylko dekoracja, ale też narzędzie do regulowania światła, prywatności i atmosfery w pomieszczeniu. W małych metrażach, gdzie każdy centymetr ma znaczenie, źle dobrane tkaniny potrafią optycznie pomniejszyć pokój. Dlatego zanim rzucisz się w wir zakupów, zastanów się, jaką funkcję mają pełnić twoje firany – czy mają filtrować słońce, czy może chronić przed wzrokiem sąsiadów z bloku naprzeciwko.

Często słyszę, że ludzie boją się kolorów, bo nie wiedzą, jak je łączyć. A ja powtarzam, żeby zaczynać od małych rzeczy. Pomaluj jedną ścianę, kup poduszkę w odcieniu, który cię ciągnie. Kolory we wnętrzach to nie magia, tylko eksperyment. W moim własnym mieszkaniu postawiłam na ścianę w sypialni w kolorze głębokiego fioletu. Położyłam tam stelaz listwowy pod materac piankowy, a resztę utrzymałam w bieli. Efekt? Pokój wygląda na większy, bo ciemny kolor cofa się optycznie. Goście na noc, którzy śpią na wersalce w salonie, zawsze mówią, że czują się tam jak w hotelu. To dlatego, że kolory we wnętrzach potrafią zmienić percepcję przestrzeni, jeśli tylko dasz im szansę. Nie musisz od razu malować całego mieszkania. Zacznij od jednego kąta i zobacz, jak reagujesz.

Nie każdy odcień nadaje się do każdego pomieszczenia. W kuchni na 6 metrach kwadratowych położyłam płytki w kolorze butelkowej zieleni i pomalowałam szafki na jasny dąb. Efekt przerósł oczekiwania. Zielony tuszuje zabrudzenia, a jednocześnie dodaje energii. Kolory we wnętrzach kuchennych często wybieramy zbyt bezpiecznie, a potem żałujemy, że wszystko wygląda jak w szpitalnej stołówce. W łazience postawiłam na ceglasty róż na suficie i białe płytki na ścianach. To połączenie optycznie podnosi niski sufit. Klientka, która miała problem z miejscem na przechowywanie pościeli, zamówiła u mnie wersalkę w odcieniu musztardowym. Meble z funkcją spania w mocnym kolorze stały się punktem centralnym pokoju, a nie tylko przedmiotem do spania.

Kolejnym aspektem jest dopasowanie firan do stylu wnętrza. W minimalistycznym mieszkaniu sprawdzą się gładkie, jednolite zasłony w stonowanych barwach, na przykład szarościach lub beżach. Ja w swojej sypialni postawiłam na stelaz listwowy w łóżku, a do niego dobrałam zasłony z subtelnym połyskiem – dodają one elegancji, ale nie dominują przestrzeni. W pokoju dziecka warto wybrać kolorowe firany z motywami zwierząt lub bajek, ale pamiętaj, że zbyt jaskrawe wzory mogą męczyć oczy. W salonie gościnnym, gdzie stoi wersalka, użyłam firan w odcieniu pudrowego różu, które ocieplają wnętrze i nadają mu romantyczny charakter. Zawsze miej na uwadze, że firany i zasłony są tłem dla reszty mebli – nie powinny konkurować z nimi o uwagę.