Zum Inhalt springen

Wnętrza dla zwierząt – jak urządzić wspólną przestrzeń bez kompromisów

Aus ColdControlRadio

Kolejna przeszkoda to przechowywanie. Gdy masz 38 metrów, każdy mebel musi pracować na kilka sposobów. Postawiłam więc na łóżko z pojemnikiem na pościel – pod spodem zmieściłam cztery komplety pościeli, dwa koce i zapasowe poduszki. Do tego wersalka w części dziennej, która służy jako sofa dla gości. Problem w tym, że stelaz listwowy w takim meblu potrafi odcisnąć ślady na podłodze, jeśli nie ma się odpowiednich podkładek filcowych. Nauczyłam się kupować je w paczkach po sto sztuk – jedna pod każdą nogę, nawet tych od regału. Inaczej po roku drewno ma trwałe wgniecenia, których nie da się już wyszlifować.

Ostatnia rzecz, którą chciałabym podkreślić, to kwestia gości i ich komfortu. Kiedy przychodzą znajomi, którzy nie są przyzwyczajeni do zwierząt, często boją się, że pies wskoczy im na kolana lub kot wejdzie na stół. Dlatego w moim salonie stoi wersalka, która na co dzień jest kanapą, a gdy trzeba, rozkłada się na dodatkowe łóżko. Goście mogą spać spokojnie, a zwierzę ma swoje wydzielone miejsce – na przykład legowisko pod oknem. Wnętrza dla zwierząt nie muszą oznaczać chaosu. Wystarczy dobra organizacja i meble, które służą zarówno ludziom, jak i pupilom. Ja na przykład nauczyłam się, że lepiej kupić jeden porządny mebel z funkcją spania i pojemnikiem na pościel, niż trzy tanie, które szybko się zniszczą. To inwestycja na lata.

Mechanizm DL w kanapie to z kolei wybawienie dla małych przestrzeni. Rozkłada się bez przesuwania mebla do przodu, więc podłoga drewniana nie jest narażona na dodatkowe tarcie. Sprawdziłam to na własnej skórze – wcześniej miałam sofę z wysuwanym siedziskiem, która po roku zarysowała deski w trzech miejscach. Teraz, gdy projektuję wnętrza dla znajomych, zawsze pytam o rodzaj mechanizmu. Bo nawet najtwardszy dąb nie wytrzyma codziennego szorowania metalowymi prowadnicami.

Gdy brakuje miejsca na pościel, poduszki dekoracyjne mogą przejąć jej funkcję. Wiele moich klientek wykorzystuje je jako zapasowe podgłówki dla gości. Wystarczy model z zamkiem błyskawicznym i wypełnieniem z pianki termoelastycznej – po rozłożeniu daje wsparcie dla szyi, a na co dzień wygląda jak designerski akcent. Pamiętaj tylko, żeby pokrowiec był zdejmowalny i nadawał się do prania w temperaturze 60 stopni. W małym mieszkaniu nie masz luksusu częstej wymiany dekoracji, więc postaw na uniwersalne odcienie – beż, szarość, butelkową zieleń. One nie znudzą się po miesiącu, a do tego łatwo dopasujesz je do zmieniających się dodatków.

Zastanawiałam się długo nad wersalką do małego pokoju gościnnego. Ostatecznie zrezygnowałam, bo większość modeli ma wąskie siedziska i cienkie materace. Zamiast tego postawiłam na rozkładaną sofę z funkcją spania, która po złożeniu wygląda jak elegancki tapczan. Mechanizm jest prosty – pociągasz za pasek, siedzisko wysuwa się do przodu i oparcie opada. Zajmuje to 10 sekund. Wieczorem siadam na niej z książką, a gdy przyjeżdża rodzina, w 2 minuty zamieniam ją w wygodne łóżko. Tapicerka welurowa w odcieniu musztardy dodaje wnętrzu charakteru. I co najważniejsze – nie muszę trzymać dodatkowego materaca w szafie.

Największym wyzwaniem okazało się miejsce do spania dla gości. Przez rok miałam składane łóżko polowe, które zajmowało pół szafy i wyglądało jak rekwizyt z wojskowego magazynu. Rozkładałam je tylko dwa razy, bo wstydziłam się, jak wygląda. W końcu postawiłam na kanapę z funkcją spania z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni. Wybrałam model z mechanizmem DL, który po rozłożeniu daje płaską powierzchnię bez uskoku. Materac w środku? Standardowa pianka, ale zamówiłam dodatkowo materac piankowy o grubości 16 cm, który kładę na wierzch. Goście chwalą, że śpi się lepiej niż w niejednym hotelu. A welur? Praktyczny – plamy z wina czy kawy nie wsiąkają od razu, a kot nie robi na nim zacieków pazurami.

Największym wyzwaniem okazuje się znalezienie miejsca na porządny blat roboczy w salonie, który jednocześnie pełni rolę sypialni. Rozwiązanie znalazłam przypadkiem – składane biurko na zawiasach, które po pracy chowa się w szafie. Ale uwaga: samo biurko to nie wszystko. Potrzebujesz krzesła, które nie zrujnuje kręgosłupa. Zamiast modnego plastikowego siedziska postawiłam na model z regulacją wysokości i podłokietnikami, które można wsunąć pod blat. Jeśli goście zostają na noc, wystarczy złożyć laptop i rozłożyć kanapę z funkcją spania, która w dzień służy jako kanapa.

Przyznam szczerze, że najtrudniejsze było dla mnie znalezienie sposobu na przechowywanie kociej kuwety. W kawalerce nie ma gdzie schować takiego kąta, a zapachy potrafią być uciążliwe. Rozwiązanie znalazłam w meblu na wymiar – szafka z wycięciem na wejście, z filtrem węglowym w środku. Wygląda jak zwykła komoda, a Mruczek ma swoją prywatną toaletę. To właśnie wnętrza dla zwierząt wymagają takich nieszablonowych pomysłów. Podobnie zrobiłam z miskami – stoją na specjalnej macie silikonowej, która łapie okruszki, a same miski to stal nierdzewna, łatwa do mycia. Żadnych plastikowych misek, które szybko się rysują i brzydko wyglądają. Dbałość o detale sprawia, że mieszkanie jest czyste, a zwierzę czuje się komfortowo.