Modne kolory ścian, które odmienią twoje mieszkanie
Nie zapominajmy o beżach, ale nie tych mdłych z lat dziewięćdziesiątych. Teraz modne są beże z domieszką szarości i różu, tak zwane greige i dusty pink. Są wybawieniem dla osób, które boją się koloru, ale mają dość sterylnej bieli. W salonie, gdzie stoi duża kanapa z funkcją spania, taki odcień na ścianach sprawi, że mebel nie będzie się rzucał w oczy jako element czysto użytkowy, ale stanie się częścią spójnej całości. Problem pojawia się, gdy beż jest zbyt żółty – wówczas może postarzyć wnętrze. Zawsze wybieraj próbki z zimniejszą bazą. I pamiętaj, że beżowa ściana to świetne płótno dla kolorowych dodatków: poduszek w soczystej zieleni czy zasłon w odcieniu rdzy.
Przedpokój to wyzwanie, bo wchodzi się tu z butami i torbami, a nie ma miejsca na wielką szafę. Znalazłam wersalkę o głębokości 40 cm, która pełni funkcję siedziska do wiązania butów, a pod spodem ma dwie szuflady na rękawiczki i szaliki. Nad nią powiesiłam lustro w drewnianej ramie, które optycznie powiększa przestrzeń. Na ścianie zamontowałam haczyki na kurtki, a na podłodze położyłam gres imitujący kamień – łatwo go umyć po deszczowym dniu. Dzięki temu przedpokój jest funkcjonalny, choć ma ledwie 5 metrów. Klucz tkwi w tym, by nie przesadzać z ilością mebli, tylko wybierać te z podwójną funkcją.
Na koniec mała rada praktyczna. Jeśli masz małą sypialnię i brakuje ci miejsca na pościel gościnną, rozważ zakup wersalki z szufladą na pościel. U mnie sprawdza się model z tapicerka welurową w kolorze ecru, która jest łatwa w czyszczeniu. Mechanizm DL działa bez zarzutu nawet po trzech latach codziennego użytku. Prowansja to nie tylko styl, to sposób na życie. Cenisz sobie spokój, naturalność i rzeczy, które mają duszę. Nie musisz mieszkać na południu Francji, żeby otaczać się tym klimatem. Wystarczy odrobina cierpliwości i gotowość do majsterkowania.
Zacznijmy od koloru, który w tym sezonie króluje we wszystkich wnętrzarskich magazynach – ziemistej terakoty. To nie jest zwykły pomarańcz ani cegła, tylko mieszanka rdzy, gliny i odrobiny różu. Sprawdza się fantastycznie w salonach, zwłaszcza gdy zestawisz go z naturalnym drewnem i surowym lniarskim obiciem. Problem pojawia się, gdy ściana ma być tłem dla dużego mebla. Jeśli planujesz postawić przy ścianie wersalkę, jej tapicerka welurowa w stonowanej szarości idealnie wyciszy intensywność terakoty. Pamiętaj tylko o próbkach – nałóż kolor na duży kawałek kartonu i oglądaj go o różnych porach dnia. To, co w sklepie wygląda jak ciepły cukierek, w twoim oknie może nabrać zimnego, popielatego odcienia.
Oświetlenie w jadalni to nie tylko kwestia nastroju, ale też funkcjonalności. Nad stołem zawiesiłam lampę z regulacją wysokości – opuszczam ją nisko, gdy jemy, a podnoszę, gdy kanapa z funkcja spania jest rozłożona i potrzebujemy więcej światła do czytania. Dobrze sprawdza się też żyrandol z kilkoma punktami światła, które można kierować osobno. Pamiętaj, żeby włącznik był łatwo dostępny – nikt nie chce w ciemności szukać drogi do rozkładanego łóżka. W mojej jadalni zamontowałam także ściemniacz, co pozwala dostosować intensywność światła do pory dnia i nastroju.
Oświetlenie to klucz do prowansalskiego nastroju. Zamiast jednej lampy sufitowej, lepiej rozmieścić kilka źródeł światła. Kinkiet z matowego szkła nad komodą, stojąca lampa z abażurem w kolorze écru i świece w szklanych lampionach. Wieczorem zapalam kilka świec zapachowych o zapachu lawendy i miodu, i od razu robi się przytulnie. W kuchni sprawdzą się ażurowe kinkiety z kutego żelaza, które rzucają na ścianę dekoracyjne cienie. Pamiętaj o ciepłej barwie żarówek, zimne światło zabiłoby cały klimat.
Największym wyzwaniem okazał się korytarz bez okna. Mimo że to tylko wąski przesmyk, udało mi się tam postawić sansewierię i aglaonemę przy szafie, gdzie wisi tapicerka welurowa z płaszczy. Rośliny doniczkowe w domu w takich miejscach wymagają sztucznego światła – kupiłam małą lampkę LED z timerem i ustawiam ją na 12 godzin dziennie. Efekt jest zaskakujący, nawet goście pytają, jak to możliwe, że coś tam rośnie. Odpowiedź jest prosta: nie potrzebujemy słońca, tylko odpowiedniego spektrum światła.
W pokoju dziecka stanęło piętrowe łóżko z biurkiem na dole, bo metraż nie pozwalał na osobne strefy. Szafę zamówiliśmy z przesuwnymi drzwiami, by nie blokowała przejścia. Na ścianie przykleiliśmy tablicę kredową do rysowania, a pod oknem postawiliśmy niski regał na zabawki. Największym problemem okazał się brak miejsca na pościel zapasową – rozwiązaliśmy to, kupując łóżko z pojemnikiem na pościel w wersji dziecięcej. Materac piankowy o grubości 12 cm jest wystarczająco twardy dla rosnącego kręgosłupa, a stelaż listwowy zapewnia cyrkulację powietrza. Dziecko chwali sobie, że może samodzielnie wyciągnąć koc bez proszenia o pomoc.