Meble loftowe – jak urządzić mieszkanie bez zbędnych kompromisów
Kolejna kwestia to materac. W tanich tapczanach często znajdziemy cienką gąbkę, która po roku użytkowania robi się twarda i nierówna. Ja postawiłam na model z 16 cm materacem piankowym, który ma warstwę termoelastycznej pianki zapamiętującej kształt. To nie jest luksus, ale realna różnica w komforcie snu. Pianka dopasowuje się do ciała i nie zbija się w bryłę, a przy tym jest lżejsza od sprężynowych odpowiedników, co ułatwia podnoszenie pojemnika.
Zieleń w boho to obowiązek. Nie tylko suszone kwiaty, ale też żywe rośliny. Na parapecie ustawiam kilka doniczek: paproć, epipremnum, sansewierię. One nie tylko oczyszczają powietrze, ale też dodają życia. W małym mieszkaniu sadzę je w wiszących koszach, żeby nie zajmowały miejsca na podłodze. Podlewam raz w tygodniu, a liście przecieram wilgotną szmatką. Rośliny lubią towarzystwo. W boho nie boję się mieszania gatunków. W jednym kącie stoi fikus, obok niego stolik z rattanu, a na nim stos magazynów wnętrzarskich.
Jeśli chodzi o wygląd, tapczan z pojemnikiem może być minimalistyczny lub bardziej dekoracyjny. Ja wybrałam tapicerkę welurową w kolorze głębokiego granatu. Welur jest przyjemny w dotyku, nie elektryzuje się tak bardzo jak poliester i łatwo go czyścić wilgotną szmatką. Uwaga: na jasnych welurach widać każde zabrudzenie, więc jeśli macie dzieci lub zwierzęta, lepiej postawić na ciemniejsze odcienie lub materiał z wzorem.
Pojemnik to osobna historia. W moim tapczanie mieści się pod materacem i ma głębokość około 20 centymetrów. Zmieściłam tam trzy kołdry, cztery poduszki i komplet pościeli gościnnej. To rozwiązanie jest genialne w małych mieszkaniach, gdzie każda szafka to dodatkowa powierzchnia, której nie ma. Łóżko z pojemnikiem na pościel to standard w sypialniach, ale tapczan działa tak samo, tylko zajmuje mniej miejsca w salonie.
W małej sypialni największym wyzwaniem jest pogodzenie funkcji reprezentacyjnej z praktyczną. Pamiętam, jak u mojej klientki cała podłoga była zastawiona pudłami z sezonowymi ubraniami, bo zwykła szafa nie dawała rady. Rozwiązaniem okazało się łóżko z pojemnikiem na pościel, które podnoszone na gazowych sprężynach odsłania głęboką skrzynię. W środku zmieściłam kołdry, poduszki i zapasowe prześcieradła, a na wierzch położyłam materac piankowy o grubości szesnastu centymetrów, który świetnie amortyzuje ruchy podczas snu. Dzięki temu zyskaliśmy dodatkowe pół metra sześciennego bez zabierania miejsca na podłodze. Podobnie sprawdza się kanapa z funkcją spania w pokoju gościnnym, ale w sypialni to właśnie łóżko z pojemnikiem jest najczęściej wybieranym rozwiązaniem.
Ostatnia rada od serca: nie bójcie się łączyć funkcji. Łóżko z pojemnikiem na pościel, kanapa z funkcją spania czy wersalka to nie tylko meble do spania, ale też elementy garderoby. W moim projekcie dla rodziny z dwójką dzieci w sypialni o powierzchni czternastu metrów kwadratowych udało się zmieścić pełną szafę z wysuwanymi koszami, łóżko z pojemnikiem i małe biurko. Kluczem był stelaz listwowy o regulowanej twardości, który dopasowuje się do ciężaru, oraz materac piankowy z pamięcią kształtu. Efekt? Każdy centymetr pracuje na wasz komfort, a garderoba w sypialni staje się sercem organizacji domowego chaosu.
Kolejnym elementem układanki jest przechowywanie. W boho królują otwarte półki, na których widać wszystko – od książek po ceramikę. Łóżko z pojemnikiem na pościel to must have w każdym małym mieszkaniu. Podczas gdy na wierzchu leżą lniane poszewki i pled z frędzlami, pod spodem chowam zapasowe koce, poduszki i letnią kołdrę. Wybrałam model z stelazem listwowym, bo zapewnia cyrkulację powietrza dla materaca. Sam materac piankowy o grubości 16 cm to kompromis między miękkością a podparciem. Nie zapada się, ale daje przyjemne uczucie otulenia. W boho chodzi o wygodę, a nie o twarde zasady.
Dywan to podstawa boho. Wielki, wzorzysty, najlepiej z frędzlami. Na małej powierzchni działa jak kotwica – wyznacza strefę wypoczynku. Pod nim kładę cienki filc, żeby nie ślizgał się po panelach. Ściany ozdabiam makramami i lusterkiem w plecionym otoku. Suszone trawy w glinianym wazonie stoją na parapecie, a obok nich leży stos książek. To nie jest styl dla perfekcjonistów. Dopuszczalne jest niedopasowanie. Krzesła przy stole mogą być różne. Jedno z Ikei, drugie z lumpeksu, trzecie po babci. W boho nie ma miejsca na nudę i jednolite zestawy.
Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego trzydziestometrowego mieszkania, stanęłam przed ścianą. Potrzebowałam miejsca do spania dla siebie i okazjonalnie dla gości, a jednocześnie brakowało mi schowka na pościel, koce i zimowe kurtki. Wtedy odkryłam tapczan z pojemnikiem i od razu wiedziałam, że to rozwiązanie szyte na miarę moich potrzeb. To nie jest zwykłe łóżko ani kanapa z funkcją spania, ale sprytne połączenie obu funkcji z dodatkowym miejscem do przechowywania.