Zum Inhalt springen

Tapczan rozkładany – mebel, który ratuje małe mieszkania i niespodziewanych gości

Aus ColdControlRadio

A co, gdy w łazience brakuje miejsca na przechowywanie pościeli? Wtedy z pomocą przychodzi łóżko z pojemnikiem na pościel w sypialni, ale to temat na inną historię. W samej łazience warto pomyśleć o wąskiej szafce słupkowej – ma 30 cm szerokości, a mieści szczotki, zapasowe ręczniki i kosmetyki. Zamontowałam taką w korytarzu przy drzwiach do łazienki – nikt nie zgadnie, że to schowek, bo wygląda jak element dekoracyjny. Kluczem jest dopasowanie kolorystyki do reszty wnętrza – biel, szarość i drewno sprawdzają się tu najlepiej.

Jasne barwy mają tę zaletę, że odbijają światło, ale bywają zdradliwe. Często klienci narzekają, że biel ścian po kilku miesiącach robi się szara od kurzu i dotykania. Dlatego w przedpokoju, gdzie goście zostawiają kurtki i buty, lepiej sprawdza się odcień écru lub szampana. U siebie w korytarzu położyłam farbę w kolorze ciepłej kawy z mlekiem – plamy są mniej widoczne, a wnętrze wydaje się większe. Do tego wąska konsola w kolorze dębu i lustro w metalowej ramie. Paleta barw w mieszkaniu powinna uwzględniać funkcję pomieszczenia – w sypialni odpoczywasz, w przedpokoju witasz gości, więc niech te przestrzenie mówią różnymi językami.

Drugim krokiem był wybór sofy, która musiała być zarówno strefą relaksu, jak i noclegownią dla gości. Magda często przyjmuje siostrę z dzieckiem, więc standardowa kanapa nie wchodziła w grę. Postawiłyśmy na kanapę z funkcją spania z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni. Welur świetnie komponuje się z boho, bo dodaje głębi i aksamitności, a do tego jest praktyczny - nie widać na nim każdego okruszka. Mechanizm DL rozkłada się płynnie, a materac w środku to piankowy cienki blat, który na co dzień służy jako siedzisko. Na noc trzeba go obłożyć dodatkowym nakładem, żeby spanie było wygodne, ale to detal, który da się ogarnąć. Zamiast standardowych poduszek dorzuciłam kilka z frędzlami i wzorami kilimowymi, które od razu wprowadziły klimat marokańskiego souku.

Nie bójcie się eksperymentować z jedną ścianą w wyrazistym kolorze. U znajomych w przedpokoju pojawiła się ceglasta czerwień – od razu przestrzeń zyskała charakter. Reszta pozostała w bieli i drewnie, więc nie ma przytłoczenia. W małym mieszkaniu warto zastosować zasadę 60-30-10: 60% główny kolor (ściany), 30% drugi (meble, zasłony), 10% akcenty (poduszki, obrazy). Dzięki temu paleta barw w mieszkaniu jest spójna, a nie chaotyczna. Sprawdza się to nawet w kawalerce, gdzie wszystko widać na pierwszy rzut oka. Klucz to umiar i obserwacja – zbyt wiele kolorów na małej powierzchni męczy oko.

Problem pojawił się z miejscem na pościel. W małym mieszkaniu każdy centymetr jest na wagę złota, a zapasowe koce i poduszki gościnne lądowały na krześle, tworząc bałagan. Rozwiązanie przyszło z sypialnią, a właściwie z jej brakiem, bo Magda śpi na antresoli. Tam zdecydowałyśmy się na łóżko z pojemnikiem na pościel z prostym stelażem listwowym i 16 cm materacem piankowym. Pojemnik jest na tyle głęboki, że zmieścił dwa komplety pościeli, koc i letni pled. Antresola ma tylko 140 cm wysokości, więc liczyła się każda warstwa - materac piankowy o grubości 16 cm okazał się optymalny, bo nie zabierał cennego miejsca nad głową, a spanie na nim jest komfortowe dzięki sprężystej piance termoelastycznej. Na co dzień łóżko przykrywa kapa z frędzlami, która maskuje funkcję schowka i dodaje charakteru.

Ostatnio pomagałam koleżance urządzać jej pierwsze mieszkanie. Miała wątpliwości, czy tapczan rozkładany nie będzie za ciężki do codziennego składania. Poszłyśmy do sklepu i przetestowałyśmy kilka modeli. Okazało się, że nowoczesne mechanizmy są lekkie i ciche – żadnego skrzypienia czy zacięć. Wybrała wersję z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni i jest zachwycona. Teraz jej salon wygląda stylowo, a gdy przyjeżdża rodzina, ma miejsce do spania dla dwojga. To dowód na to, że funkcjonalność nie musi iść w parze z brzydotą.

Kiedy już uporałam się z pościelą, skupiłam się na samej konstrukcji szafy. Długo zastanawiałam się nad systemem drzwi, bo w małym pokoju każde otwarcie skrzydła to walka o przestrzeń. Ostatecznie wybrałam przesuwne drzwi, które nie zabierają miejsca na manewrowanie, ale przyznam że wymagają lepszego planowania wnętrza. W standardowej szafie z drzwiami otwieranymi na zewnątrz można łatwiej sięgnąć do tylnych półek, ale w moim ciasnym korytarzyku to było nie do pomyślenia. Zdecydowałam się na system z regulowanymi półkami i drążkami na dwóch poziomach, co pozwoliło mi powiesić sukienki i kurtki bez zagnieceń. Dolną część przeznaczyłam na buty i torby, a górną na swetry i dżinsy złożone w kostkę. Każda decyzja wymagała kilku prób i błędów, ale efekty zaczęły być widoczne po kilku tygodniach użytkowania.