Zum Inhalt springen

Tapety we wnętrzach – jak ożywić ściany i ukryć mankamenty mieszkania

Aus ColdControlRadio

Największym wyzwaniem w małym mieszkaniu zawsze jest spanie i goście. Potrzebujesz czegoś, co rano znika, a wieczorem zamienia się w wygodne legowisko. Postawiłam na kanapę z funkcją spania z mechanizmem DL. Na początku bałam się, że będzie niewygodna, ale wybrałam model z materacem piankowym o grubości 16 cm. Do tego kupiłam osobno stelaz listwowy, który włożyłam do środka. Efekt? Goście nie narzekają, a ja mam wrażenie, że śpią lepiej niż u siebie. Cena takiej kanapy z drugiej ręki to często 400-600 złotych, a nowa w promocji kosztuje 1500. Szukajcie ofert z końca sezonu, wtedy sklepy wyprzedają magazyny.

Tapicerka welurowa wymaga odrobiny uwagi. Koty lubią na niej spać, a welur łatwo łapie sierść. Rozwiązaniem jest odkurzacz z miękką szczotką i cotygodniowe przecieranie wilgotną szmatką. Z kolei mechanizm DL w mojej kanapie z funkcja spania działa bez zarzutu od dwóch lat. Ważne, żeby przy zakupie sprawdzić, czy prowadnice są metalowe, nie plastikowe. Plastikowe potrafią pękać przy częstym rozkładaniu. Moja kanapa ma stalowe szyny, które wytrzymują codzienne użytkowanie.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam naszą sypialnię po remoncie, stanęłam przed pustą ścianą o długości zaledwie dwóch metrów i poczułam, że to będzie wyzwanie. Mieszkamy w bloku z lat sześćdziesiątych, gdzie każdy centymetr ma znaczenie, a klasyczna szafa do garderoby wydawała się luksusem, na który nie ma miejsca. Mąż sugerował, żeby postawić zwykłą komodę i wieszak, ale ja wiedziałam, że bez porządnego systemu przechowywania szybko utoniemy w bałaganie. Zaczęłam więc szukać rozwiązań, które łączą funkcjonalność z estetyką, bo przecież nie chodzi tylko o to, żeby schować rzeczy – chodzi o to, żeby codziennie rano móc je łatwo znaleźć. I tak trafiłam na pomysł, który odmienił nasze wnętrze.

Zamiast kupować gotową meblościankę, zdecydowałam się na szafę do garderoby budowaną na wymiar. To był strzał w dziesiątkę, bo dopasowałam ją do skosu pod oknem i wnęki przy drzwiach. W środku zamontowałam stelaz listwowy do wieszania ubrań, który pozwala na swobodny przepływ powietrza i zapobiega zagnieceniom. Na dole pojawiły się płytkie szuflady na bieliznę i skarpety – takie po 12 cm głębokości, żeby nic się nie gubiło. Okazało się, że przy odrobinie planowania nawet wąska przestrzeń może pomieścić zimowe kurtki, letnie sukienki i jeszcze zostać miejsce na buty. Kluczem było zmierzenie każdej rzeczy, którą posiadamy, i odrzucenie tego, czego nie nosiliśmy od dwóch lat.

Zauważyłam, że wiele osób boi się łączyć różne meble w jednym pomieszczeniu, ale to właśnie mieszanie funkcji daje najlepsze efekty. W naszym salonie stoi niska komoda z wiklinowymi koszami na zabawki córki, obok niej regał na książki, a w rogu właśnie ta kanapa z funkcja spania. W sypialni zaś szafa do garderoby zajmuje całą ścianę, ale dzięki przesuwnym drzwiom z lustrem optycznie powiększa przestrzeń. Lustro dodatkowo pomaga przy codziennym ubieraniu się – widzę całą sylwetkę, zanim wyjdę z domu. Nie ma tu miejsca na przypadkowe przedmioty, bo każdy mebel ma swoje zadanie.

Styl loftowy nie oznacza rezygnacji z wygody. Wręcz przeciwnie. Surowe stalowe ramy zestawiłam z tapicerka welurowa w kolorze butelkowej zieleni. Miękki welur łamie chłód metalu i betonu, a przy tym jest praktyczny. Plamy z kawy czy wina łatwo usunąć wilgotną ściereczką. Wybrałam model z siedziskiem o głębokości 55 cm, który sprawdza się zarówno do siedzenia przy filmach, jak i do spania. Do tego stelaz listwowy zapewnia wentylację materaca, co przy welurowej tapicerce ma znaczenie, bo tkanina nie zbiera wilgoci.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam puste mieszkanie po dawnym warsztacie, od razu wiedziałam, że chcę tam wprowadzić meble loftowe. Surowe cegły, wysokie okna i betonowa posadzka wołały o coś industrialnego. Ale szybko stanęłam przed ścianą, dosłownie i w przenośni. Pokój dzienny miał ledwie 22 metry, a ja potrzebowałam pomieścić w nim strefę wypoczynkową, jadalnię i kąt do spania dla gości. Moja pierwsza myśl padła na kanapę z funkcją spania, ale bałam się, że rozkładany mechanizm zje całą przestrzeń. Okazało się jednak, że współczesne modele potrafią zaskakiwać. Wybrałam wersalkę z pojemnikiem na pościel, co rozwiązało problem przechowywania koców i poduszek. Gdy goście wyjeżdżali, wsuwałam wszystko do środka i mieszkanie znów wyglądało jak z katalogu wnętrzarskiego.

Jeśli macie wątpliwości, czy w małym mieszkaniu zmieści się wszystko, polecam zrobić prosty eksperyment. Weźcie kartkę i wypiszcie wszystkie rzeczy, które musicie przechowywać: od kurtek po garnki, od butów po zabawki. Potem zmierzcie dostępne ściany i zastanówcie się, co można schować pod łóżkiem lub w sofie. U nas właśnie tak powstała przestrzeń, która działa – lozko z pojemnikiem na posciel w sypialni, wersalka w pokoju dziecka i szafa do garderoby w przedpokoju. Każdy z tych mebli ma konkretny cel i nie ma tu miejsca na zbędne dekoracje. A gdy przychodzą goście, po prostu otwieram drzwi szafy i wyciągam czystą pościel z pojemnika w wersalce.